Uwaga, możliwość przesiadki!
Od ponad roku w jeżdżących po Krakowie tramwajach marki Bombardier działa system zapowiadania przystanków. Jest on bardzo przydatny turystom, studentom pierwszego roku, niewidomym i całej reszcie pasażerów w sytuacji gdy np. w tramwaju zaparują szyby. Z pomocą – jako lektor – przychodzi wtedy np. Krzysztof Globisz, Anna Dymna, bądź dzieci recytujące nazwę następnego przystanku. Od kilku dni od lektorów możemy jednak dowiedzieć się nieco więcej.
MPK dotrzymało bowiem złożonej niegdyś obietnicy, że system zapowiadania przystanków będzie rozwijany. Rozwój jednak – w przeciwieństwie do rewolucji – oznacza zmiany stopniowe i wprowadzane łagodnie. Dalekie od rewolucyjnych zapędów MPK postarało się aby przypadkiem nie przytłoczyć pasażerów nadmiarem informacji. Na początek więc, pasażer Bombardiera może usłyszeć (oprócz nazwy przystanku), że:
- ma możliwość przesiadki na inne linie tramwajowe bądź autobusowe,
- ma możliwość przesiadki na inne linie tramwajowe”,
- ma możliwość przesiadki na inne linie autobusowe”.
Zanim zapytam jakie to linie, nie mogę nie zauważyć, że wariant ostatni brzmi co najmniej dziwnie. Otóż pasażer tramwaju, słysząc wyżej wspomniany komunikat, może łatwo wydedukować, że porusza się autobusem. Apeluję więc do pracowników MPK o usunięcie słowa „inne” z trzeciej wersji komunikatu.
Po drugie – już bardziej poważnie – należy zadać pytanie; jaki sens przy działającym w Krakowie systemie „wielu relacji” ma wprowadzona innowacja? Przy dwudziestu-kilku liniach tramwajowych, na każdym przystanku istnieje możliwość przesiadki na inne linie tramwajowe. Tymczasem komunikat pojawia się tylko na przystankach znajdujących się przy dużych skrzyżowaniach. Oczywiście można domyślić się, że autorzy innowacji mieli na myśli przesiadki na linie wyruszające z innej pętli niż linia, którą właśnie porusza się pasażer. Nie mniej jednak wprowadzone rozwiązanie jest eufemistycznie mówiąc bardzo nieprzemyślane. Mnie osobiście irytuje, może także wprowadzać w błąd.
To jednak nie koniec zmian. Opisana wyżej innowacja będzie miała dalszy ciąg. Jak buńczucznie zapowiadają przedstawiciele MPK w przyszłości z komunikatów dowiemy się między innymi w jakim kierunku zmierzają wspomniane wyżej „inne linie tramwajowe”. I tak jadąc tramwajem 51 z Bieżanowa Nowego dowiadywalibyśm się na przystanku „Starowiślna”, że możemy się przesiąść na tramwaje linii: 1, 9, 11, 22, 50, 19, 13, 24, 7. Jednak wykluczając linie, które wcześniej jechały po tej samej trasie co 51 zostałyby nam 1, 19 oraz 22 (zakładamy, że wiadomość o możliwości przesiadki na 13, 24, 50, 11, 7, 9 zostałaby zakomunikowana na wcześniejszych przystankach). Lektor miałby więc do zakomunikowania, że z przystanku „Starowiślna” pasażer może dotrzeć na: Salwator, Wzgórza Krzesławickie, Borek Fałęcki, Łagiewniki, Krowodrza-Górkę oraz Walcownię. Prawdę mówiąc łatwiej byłoby by mu zakomunikować, gdzie – po przesiadce na inną linię – nie można stamtąd dotrzeć. Na przystanku „Starowiślna” zatrzymuje się przecież także jeszcze kilka linii autobusowych.
Pomysł MPK na informowanie pasażerów o możliwości przesiadki przy działającym w Krakowie systemie wielu relacji jest niestety skazany na niepowodzenie. Jego pojawienie się może natomiast rozpocząć dyskusje o coraz pilniejszej potrzebie reformy systemu tramwajowego, która polegałaby na zastąpieniu dwudziestu kilku linii tramwajowych kilkoma kursującymi z większą częstotliwością. Rozwiązanie takie mogłoby w dużej mierze przyczynić się do wyeliminowania zatorów tramwajowych, których przyczyną jest dziś zbyt duża liczba relacji przebiegających przez duże skrzyżowania i ledwo mieszczących się w jednym 120-sekundowym cyklu sygnalizacji świetlnej. Po wprowadzeniu postulowanego przeze mnie rozwiązania np. przez skrzyżowanie Dietla ze Starowiślną przejeżdżałyby tylko 2 linie. W cyklu sygnalizacji świetlnej dla tramwajów otwierane byłyby tylko dwa kierunki zamiast obecnie funkcjonujących pięciu, co mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zatorów zarówno tych tramwajowych jak i samochodowych.
MD

